IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Weranda

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieWeranda   Czw Mar 31 2016, 23:47

Weranda

Weranda została dobudowana do głównego budynku Koldovstoretz zaledwie osiem lat temu z inicjatywy poprzedniego dyrektora. Mimo swoich stosunkowo niewielkich rozmiarów i wcześniejszych głosów krytyki ze strony grona pedagogicznego odnośnie powstania nowego miejsca, aktualnie przyciąga tłumy młodych czarodziejów, którzy lubią je odwiedzać podczas przerw między zajęciami. Zwykle jest tutaj gwarno i tłoczno, a spokojniej robi się dopiero wieczorami. Na samym środku ustawiono kilka antycznych stolików i wiklinowych foteli, za to w prawym rogu werandy od niedawna stoi kosz z ciepłymi kocami, które idealnie sprawdzają się podczas chłodniejszych dni. Całe pomieszczenie oświetlone jest przez rozmieszczone w różnych miejscach kolorowe lampiony, co wieczorami tworzy dość przyjemny i intymny klimat.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Weranda   Sro Cze 15 2016, 20:31

Wszytko się zmienia. Rośnie. Kwitnie Przybiera odmienną barwę. Więdnie. Przekształca się. Staje się czymś innym. Łączy. Rozdziela. W naturze zachodziło wiele procesów i zjawisk. Bystry, cierpliwy obserwator dostrzegłyby większość z nich. Potrafiłby je opisać a nawet dokładnie objaśnić zachodzące procesy. Chyba po to właśnie zbudowano werandę. Aby uczniowie i nauczyciele mieli gdzie spokojnie usiąść i pokontemplować otoczenie. Spostrzec, że światło dnia zmieniało się wraz z przemijającymi godzinami. Że na drzewa i kwiaty wpływały przychodzące i odchodzące pory roku.
Zdarzało się jednak, że obiekt nie spełniał celów, w których został wzniesiony. Rozbrykana uczniowska gawędź wolała przesiadywać na werandzie, oddając się plotkowaniu. Albo pośpiesznym odrabianiem pracy domowej na kolanie, tuż przed samym rozpoczęciem zajęć. Zlewające się głosy i śmiechy tworzyły harmider przy którym ciężko było skupić się na obserwowaniu czegokolwiek.
Dopiero pod wieczór ruch zamierał. Robiło się cicho. Spokojnie i tak swojsko.
Yuri siedział w jednym z wiklinowych foteli i przyglądał widokowi rozpościerającemu z werandy. Wieczór był pogodny. Nadal pachniało latem, chociaż w powietrzu czuło się chłodną nutę, zapowiedź nadchodzącej jesiennej słoty. Podmuchy wiatru zrywały liście z drzew i pędziły przez niebo pojedyncze obłoki. Zalewające dziedziniec złoto czerwonawe światło przygasało wraz coraz bardziej niknącym za horyzontem słońcem. Cienie robiły się coraz dłuższe. W ostateczności zniknął i one, pochłonięte przez ciemność nocy. Wówczas rozpalą się kolorowe lampiony. Weranda stanie się oazą jasności wśród gęstwiny mroku. Schronieniem.
Yuri czuł się tutaj doskonale. Odprężony, niemalże zrelaksowany. To była miła odmiana w jego, jakże skomplikowanym życiu. Żadnego pogardliwego milczenia. Żadnego zastanawiania się i planowania. Żadnych nadszarpniętych nerwów. Po prostu on i cichy wieczór na werandzie. Gdyby zrobiło się za chłodno, starczyło otworzyć pachnący bzem kosz i wyciągnąć któryś z ciepłych koców. Rozgrzać również mógł ciepły napój z posrebrzanego czajniczka. Unosząca się delikatna smuga pary prowadziła do wniosków, że napój był nie tyle ciepły, co nadal gorący. Czyli Uliana powinna być zadowolona.


Ostatnio zmieniony przez Yuri Aristov dnia Sob Paź 01 2016, 14:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Weranda   Sro Cze 15 2016, 23:00

Tym razem biędnę do Yuriego będąc pod wpływem euforii, którą mi zapewniły wczorajsze pocałunki z Andrzejem. Och jak nam było wspaniale, jak mi było dziś dobrze. Czułam się jakbym mogła cały świat zdobyć.
Wcale jakbym się nie szła spotkać z własnym narzeczonym. Miałam w głowie, że powinnam rzucić teraz Yuriego i być totalnie poważna, ale kiedy wybiegam na werandę, widzę przyjaciela, który relaksuje się w leżakach. Widzę jak obok niego paruje z czajniczka i... i cóż, troche się wzruszyłam, a moja euforia i determinacja były i zniknęły, jakby się rozpadły w powietrzu.
Lubię przecież jak ktoś pamięta co sobie zażyczyłam, o czym ze mną rozmawiał. Ja pamiętam każde slowo i pamiętam jak powiedziałam mu, że na kolejny raz jeżeli chce się całować, to musi przynieść gorącą czekoladę. I przyniósł. Oczy mi się nagle zaświeciły i przestałam się już czuć taka pewna w tym, że zerwę z nim dzis. Może jutro lepiej?
- Witaj Yuri, jak się masz? - zagaduję do niego, żeby od progu nie mówić czegoś dramatycznego. Uśmiecham się i odrzucam włosy za ramię a później przysiadam się w wilklinowym siedzeniu obok niego. - Widzę, że jesteś przygotowany na romantyczne posiedzenie - zażartowałam, ale na prawdę kiedy patrzę, że mi sprezentował tę czekoladę, to mam wrażenie, że on chce się ze mną obściskiwać. Przecież taki był warunek, ewidentnie mi to pokazuje!
To nawet miłe.
Mimo, że ogromnie stresujące. Bo gdzieś z tyłu głowy mam wciąż Andrzeja i to jak mówił, że nie lubi myśleć, że jestem z Yurim. Nawet jeżeli on nie wie, co ja z nim robię.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Weranda   Nie Cze 26 2016, 18:38

Uliana wyglądała dobrze. Dużo lepiej niż na początku roku szkolnego. Kiedy nie wiedziała, co ze sobą począć. Żywy obrazek nędzy i rozpaczy. Teraz promieniowała radością i energią. Jak ta Uliana z dawnych, lecz dużo radośniejszych czasów. Yuri przez chwilę, maleńką chwilę zastanawiał się, co było przyczyną tejże radości. Czyżby pogodziła się z nową rzeczywistością? Wcale by się nie zdziwił, gdyby tak właśnie było. Każdy radził sobie jak potrafił przeróżnych sytuacjach. Musiał sobie radzić, jeśli nie chciał popaść w szaleństwo. To się nazywało adaptacją do sytuacji. Czy jakoś tak.
Poczuł się jeszcze pewniej przy znakomitym nastroju Uli. A raczej - poczuł, że nie będzie miał poczucia winy rozmawiając z nią o tym, o czym zamierzał z nią rozmawiać. Było sporo do omówienia. W większej części średnio przyjemnych rzeczy. Odpowiedni nastrój był więc potrzebny, aby uporać się z tymi średnio przyjemnymi tematami rozmów.
- Daję sobie radę - poinformował Ulianę. Nie powiedział świetnie albo marnie, tylko daję sobie radę. Bo dawał sobie radę. Musiał sobie radzić ze skomplikowaną sytuacją. Nic innego mu nie pozostało. Zgoda, COŚ pozostało. To coś zwało się załamaniem nerwowym, całkowitym podaniem się losowi. Tyle że co by mu przyszło po załamaniu nerwowym i uległości? Jedynie dałby ojcu to, czego ten chciał. Posłusznego we wszystkim pionka.
- Usiądź. Udało mi się dostać z kuchni dzbanek czekolady. Trzeba ją wypić, póki gorąca - dorzucił zachęcającym tonem. Podniósł naczynie i przechylił je nad kubkiem Uliany. Powietrze wypełnił zapach gęstej, kremowej czekolady. Od niechcenia przysunął w jej stronę tackę z polskimi pierniczkami sprowadzonymi prosto z Torunia. Krasnoludki okazały się nadzwyczaj pomoce w tej kwestii. Bez zwłoki, bez zbędnych pytań ofiarowały mu czekoladę oraz ciastka. Któryś nawet uśmiechnął się, jakby domyślił się z kim będzie dzielił się ciepłym napojem i pierniczkami.
- Jak minął ci tydzień? Spotkało cię coś miłego? - spytał miękko. Był niemal pewien, że Uliana nie trzasnęła nikogo w twarz. Ani z nikim się nie kłóciła. Wiedziałby, gdyby było inaczej. Dziewczyna nie potrafiła tak na dłuższą metę skrywać swoich uczuć przed światem. Może nie obnosiła się z nimi po całej szkole, jednak wystarczyło z nią porozmawiać, by odkryć w jakim naprawdę była nastroju. Świetnie. Wysłucha radosnych wieści zanim przejdzie do tych mniej radosnych tematów rozmowy.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Weranda   Nie Lip 03 2016, 23:33

Byłam taka wygodna. Nie liczyłam się z uczuciami Yuriego, a ważniejsze od jego serca było to czekoladowe gorące, które czekało by mnie wypełnić i po raz kolejny sprawić mi przyjemność. Bo moja przyjemność była taka ważna.
- Dziękuję, właśnie tego było mi trzeba - spogląda na Aristova, który nalewa jej do filiżanki czekoladowego napoju. Tak pysznie pachnącej rzeczy już dawno nie miała pod nosem. I jeszcze te pierniczki. - Ojej, skąd je wziąłeś? - zachwyciła się na chwilkę tracąc zainteresowanie czekoladą, bo przecież wzieła do rączki jeden z pierniczków. - Ogromnie je lubię, Andrzej zawsze przywozi mi takie po świętach... i inni z Polski też często mi je przywożą, tacy pamiętający, od kogo się dowiedziałeś? - ratuje się, uzupełniając tę dziwną informację o pierniczkach, łącząc Walewskiego z całą masą innych mieszkańców Polski, bo sama już nie wiedziała jak ma ustosunkowywać się do tych rzeczy. Jak chronić Andrzeja, a jednoczesnie wiedziała, tzn słyszała od niego, że powiedział Yurkowi. Jeżeli tak było na prawdę, a brała pod uwagę jeszcze, że Walewski po prostu chciał ją przestraszyć, żeby nie zrobiła jakiegoś głupstwa, na przykład zgodziła się na piątkę dzieci z Aristovem.
Kiedy Yuri pyta o miłe rzeczy, to Ula sama nie wie, bo tak, przecież wczoraj całą noc się tulała z Andrzejem, nie było nic ponad to, nic jeszcze bardziej przyjemnego. Ale przecież nie powie tego swojemu narzeczonemu. Skrywa więc uśmiech za kubkiem z gorącą czekoladą i macha rzęsami zerkając niby to rozbawiona na niego.
- Cała masa miłych rzeczy. Na przykład wczoraj w nocy wreszcie miałam czas, żeby pobiegać trochę. Odkąd Olena nie chodzi na zajęcia z baletu i ja nie mam z kim ćwiczyć w międzyczasie i opuściłam się trochę - mówi mówi, mówi jeszcze dłużej, ale to wszystko ma tak niewielkie znaczenie, bo przecież wczoraj spotkało ją coś jeszcze milszego. A teraz... teraz Ula mówi i kładzie rękę tak, że prawie dotyka ręki swojego narzeczonego i popija gorącą czekoladę i się uśmiecha tak, że pewnie zaraz umrze na zawał, jak się okaże, że ON NA PRAWDE WIE. No jeżeli wie, to nie będzie chciał obiecanych rzeczy wypełniać i za szklankę z gorącą czekoladą całować jej, nie będzie chciał, prawda?
- A tobie zdarzyło się coś? - miłego, niemiłego? Chciałaby go wybadać, dowiedzieć się. Dlatego intensywniejsze ma spojrzenie. I sprawdza nim swojego narzeczonego. No daj po sobie poznać co z tym Andrzejem? Powiedział ci? Co ty na to?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Weranda   Sob Lip 09 2016, 21:06

Mógł być z siebie dumny. Kiedy Ula wypowiedziała imię Walewskiego, nawet nie drgnął. Całe szczęście, że pozostał niewzruszony. W przeciwnym wypadku rozlałby po stoliku tę pyszną, gorącą czekoladę. Byłoby to przykre. Dla Uliany, która tak uwielbiała czekoladę i dla drogocennego drewna z którego wykonano stolik. Każdy rodzaj drewna jedynie do pewnego stopnia wytrzymywał zalewanie wrzątkiem, przypalanie papierosami, czy testowanie ostrych narzędzi. Potem każde drewno zaczynało się niszczyć.
Nalał Uli czekolady, po czym napełnił napojem własny kubek. Tak żeby dotrzymać jej towarzystwa przy piciu. Wieczorna atmosfera naprawdę wpływała na niego pozytywnie. Albo podświadomie zdążył pogodzić się już z faktem, że w ich niełatwym położeniu pojawił się kolejny, skomplikowany czynnik w postaci Andrieja Walewskiego. W każdym razie, miał spokojny i jasny umysł.
- Od nikogo - przyznał z rozbrajającym uśmiechem - Słyszałem, że nie znajdą się nigdzie w całej Unii lepsze pierniki od tych z Torunia. Pomyślałem, że najlepsze pierniki będą idealnie pasowały do uwielbianej przez ciebie gorącej czekolady. Dopiero teraz dowiaduję się, że je lubisz, a Walewski i pozostali dostarczają ci przysmaków.  
Tak od niechcenia sięgnął po pierniczka i obejrzał go uważnie. Piernik był w kształcie serduszka, finezyjnie przyozdobiony białym lukrem. Słodkości w sam raz na słodką randkę. Położył ciastko na talerzyk i przyłożył oblepiony lukrem palec do ust. Pomimo przyjacielskiego tonu w jaki starał się oblec rozmowę, pobrzmiewały w niej... niespokojne nuty? Kryło się drobne zakłopotanie? Ich konwersacja niebezpiecznie zboczyła w kierunku delikatnych spraw. Przede wszystkim relacji jakie łączyły Ulianę z Walewskim. Yuri ostrożnie wziął łyk czekolady.
Ostrożność. Pozostać ostrożnym czy bez owijania w bawełnę, doprowadzić do konfrontacji? Zapytać wprost w co pogrywała sobie z nim, a może i również z Andriejem. Takie rozwiązanie najbardziej by mu odpowiadało. Wziął następny łyk z kubka. Wciąż wahał się. Analizował.
- Z tego co pamiętam, balet to twoja pasja. Skoro Olena straciła ochotę do ćwiczeń, spróbuj poszukać sobie innego partnera. Balet jest chyba dość popularny wśród was, dziewczyn. Kogoś w końcu znajdziesz - zasugerował kuzynce. Szkoda, żeby rezygnowała z tańca tylko dlatego, że jej koleżanka postanowiła sobie odpuścić zajęcia.
Odstawił kubek. W przeciwieństwie do Uliany, nie mógł się pochwalić szczególnie udanym tygodniem. Nie chodziło bynajmniej o przytłaczającą ilość nauki. Radził sobie z nauką. Gorzej z życiem osobistym. Te gmatwało się mu coraz bardziej. Póki co, z prywatnymi problemami radził sobie gorzej niż z nauką. Nie było tragicznie. Po prostu gorzej. Daleko mu było do popadnięcia w desperację. Żeby poczuć desperację, trzeba najpierw utracić wiarę w znalezienie wyjścia z trudnej sytuacji.
- Bywało lepiej. Będę musiał tłumaczyć się przed nauczycielem botaniki ze zniszczonego kwiatka. Poza tym dostałem list od rodziców. Dowiedzieli się o organizowanym przez szkołę wyjściu do Petersburga i zapraszają nas na obiad w mieście.
Zamilkł. Nie tak wyobrażał sobie spędzać czas w Petersburgu. W zaistniałych okolicznościach, obiad w towarzystwie ojca i matki zmienił się w przykry obowiązek. A jeśli do jego rodziców dołączą państwo Gardonyi, to czekał go bardzo, bardzo długi obiad.
Nie żeby chciał wymigiwać się od spotkania z rodziną. Przetrwa je, tak jak przerwał wiele innych rzeczy. Choćby wpierw miałby go jasny szlag trafić. Tak. Poradzi sobie.
Zastanawiał się, jak zareaguje Uliana. Może nie potrzebnie się pośpieszył. Mógł poinformować ją chociażby jutro. Nie popsułby jej wyśmienitego nastroju. Z drugiej strony; im szybciej dowie się o zaplanowanym obiedzie, tym więcej będzie miała czasu przygotować się mentalnie na spotkanie z rodzicami.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Weranda   Pon Lip 18 2016, 11:26

- W takim razie trafiłeś bezbłędnie, ciekawe, czy jeszcze w innych względach też ci pójdzie tak idealnie - uśmiecham się czarująco i piję pysznej czekolady. Jestem trochę zaskoczona tym, że Yuri tak trafił w moje gusta. Może zna mnie lepiej, niż mi się wydaje?A może podpytał moich braci? Tak czy siak pierniczki były tym, co lubiłam najbardziej. Kiedy otwieram paczuszkę, ich zapach uderza do naszych nosów i jesteśmy z automatu bardziej zadowoleni z życia. Ja unoszę spojrzenie na Aristova i przemyka mi taka może zbyt egoistyczna myśl, ale pomyślałam, że z nim mogłabym wiele mieć takich prezentów, mogłabym dostać od niego absolutnie wszystko. Przekonana jestem o tym, bo wiem, że jest jednym z bardziej bogatych kawalerów na wydaniu. Pewnie wszystkie dziewczyny w całej Unii mi zazdroszczą, każda chciałaby być na moim miejscu. I kiedy zaczynam na to patrzeć z tej perspektywy, nagle mój zapał i chęć stanowczego porzucenia i zranienia Yuriego jakby maleje. Przecież, czy ja nie lubię, jak mnie ludzie podziwiają? Dlatego staram się i chcę być najlepsza, dlatego tak dbam o siebie i uśmiecham się do wszystkich.
Staram się otrząsnąć, ale ta myśl.. to nie daje mi spokoju! I jeszcze ten wszechobecny cukier! Uwielbiam cukier, sprawia mi większą przyjemność niż niejeden obiad. Rozlazłym uśmiechem reaguję na ten przytyk, że Walewski mnie cukrem obsypuje (no i inni, chociaż tych innych to wcale nie ma).
- Moja mama zawsze powtarza, że należy wiedzieć jak się ustawić w życiu. A skoro lubię słodkości, to muszę sobie je załatwić. Jako mój narzeczony, musisz liczyć sie z tym, że twoja narzeczona ma wielu, którzy przynoszą jej słodkości - odwracam to prędko w taki sposób, żeby wyszło tylko na to, że ja się Walewskim wysługuję. Lepiej, żeby Aristov miał mnie za demoniczną kobietę, może uzna, że nie chce mnie takiej i mnie rzuci? Powinnam jeszcze pokazać mu, że nie mam serca i jestem nieuprzejma. Tak, wtedy jak mu się obrzydzę, to na pewno zerwie zaręczyny! Stąd mój przemądrzały ton i spojrzenie ledwo zainteresowane. Takie to sztuczne, ale może mam talent teatralny.
- Nie rezygnuje z baletu - mówię zdziwiona tym, że wysnuł taki wniosek - Po prostu prawie nie mam kiedy ćwiczyć. Członkostwo w Komitecie Dyscyplinarnym też zabiera mnóstwo czasu, ale jest też kilka plusów - i znów powracam do świata marzeń i snów w którym siedzimy sobie z Andrzejem i całujemy się w środku nocy gdzieś gdzie mnie byc nie powinno, ale że jestem w KD, to mogę być.
- Łukasz, pan Świerżewski, to wspaniały nauczyciel - kiwam głową - Ale jak to zniszczyłeś? - unoszę brwi zainteresowana, chętnie bym mu pomogła, chociaż skoro mam mu obrzydnąć, to nie powinnam się chyba tak wyrywać z pomocą.
Kolejna informacja prawie mnie przewróciła.
- Och, zapraszają nas - wzdycham i patrzę nieco rozkojarzona, poprawiam włosy, udaję, że jestem rozproszona, ale w środku się bardzo szamotałam. Przecież miałam podczas wyjścia do Petersburga spędzić cały czas z Andrienem. Mieliśmy wynająć pokój w hotelu i zaszyć się w nim aż do świtu. Natomiast teraz wszystko to musi się nieodbyć, bo Aristovowie chcą coś zjeść. - W takim razie, chyba nie mamy wyjścia i musimy iść na obiad, prawda?
A jak wszystko dobrze pójdzie, to państwo Aristov sami zerwą zareczyny jak zobaczą jaka jestem okropna. Tak, im też muszę sie pokazać z jak najgorszej strony.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Weranda   Czw Wrz 01 2016, 21:38

Zaciekawiony Yuri spoglądał na popijającą czekoladę Ulę. Podnoszenie kubka do ust, samo w sobie może nie było ekscytującą, wartą obserwowania czynnością, jednakże w wykonaniu panienki Gardonyi, prezentowała się ona po prostu uroczo. Aż miło popatrzeć.
- Doprawdy? - przechylił głowę - Nie boisz sie, że od tych słodkich podarunków przybędzie ci dodatkowych kilogramów?
Nie był znawcą baletu, ale domyślał się, że nadwaga to spory problem dla baletnicy. Uliana tańczyła, zatem spalała zbędne kalorie. Może niepotrzebnie o to pytał. Dopóki, dopóty pozostawała aktywna ruchowo, otyłość jej nie groziła. Nie przywiązywał szczególnej wagi do tego, że przyjaciele (przyjaciel?) zasypywali ją słodkościami. Andriej nawet gdyby wykupił całą fabrykę słodyczy i podarował ją Uli, i tak nie odmieniłby losu całej ich trójki. Najprostsza droga do wolności wiodła przez zerwanie zaręczyn.
Zaręczyny mogły zerwać te osoby, które do nich doprowadziły. Rodzice młodego narzeczeństwa. W wyjątkowych przypadkach miał do tego prawo również Nestor Rodu.
Pewnie, że było to denerwujące.
Denerwujące, że potraktowali go jak dzieciaka. Młodszego syna, którego obowiązkiem było jedynie słuchać i wykonywać polecenia starszych. Bez słowa sprzeciwu. Denerwujące, że postawili go w takim niezręcznym położeniu. Obecność Uliany; świadomość, że sprawi jej dodatkową przykrość, pomagała mu utrzymać w ryzach żywy, palący gniew. Zachować jako taki spokój. Po tym jak pewne fakty wyszły na światło dzienne, Yuri  zrozumiał, że Uliana znalazła się w niemniej kłopotliwym położeniu niż on. Walczyła z własnymi uczuciami i wątpliwościami. Każda walka kiedyś będzie musiała dobiec końca. Nadejdzie dzień, w którym trzeba będzie coś wybrać.
- Nie. Miałem na myśli to, że powinniśmy sami decydować, co chcemy w życiu. Czym chcemy się zajmować. Bez oglądania się na naszych kolegów. Oni żyją własnym życiem i swoimi sprawami. To dobrze, że pomimo natłoku zajęć, nie rezygnujesz z tego, co jest dla ciebie ważne - powiedział powoli. Czy nadal mówił o balecie  czy sięgał dalej; nawiązywał do czegoś istotniejszego? Niech Ula sama wyciągnie wnioski.
- Zdarzył się drobny incydent i doniczka spadła na ziemię. Nie ma o czym mówić. Profesor Świerszczewski jest wspaniałym nauczycielem? Co za ulga. Może nie zawalę semestru - zaśmiał się krótko. Bez nadmiaru wesołości. Uliana wyrastała na ulubienicę Świerszczewskiego. Dla swojej pupilki okazałby łaskę. Dla niego? To już kwestia sporna. Przed wydaniem wyroku, wypytywałby o przyczyny doprowadzenia roślinki do tak żałosnego stanu. Yuri nie odczuwał potrzeby zwierzania się z tego, co zaszło w sypialni. Ani nauczycielowi ani Uli.
- Prawda - potwierdził obawy kuzynki. Kąciki ust opadły, wymazały uśmiech z twarzy.
Yuri zacisnął palce na uszku kubka. Musieli iść. List miał formę zaproszenia, jednak nie było co się łudzić, że dawał im jakikolwiek wybór. Wśród grzecznie sformułowanych krył się nakaz. Przyjdźcie. To jest rozkaz.
Każdy rozkaz można złamać. I zmierzyć się z konsekwencjami lekceważenia rodzicielskich poleceń. Tylko... czy było warto? Wzbudzać podejrzenia i narażać na dodatkowy nadzór? Ryzykować dla samej odmowy pójścia na głupi obiad?
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Weranda   Pią Wrz 23 2016, 17:06

- A powinnam się bać? Podobno chłopcy wolą, jak dziewczyny nie są takie okropnie chude - zaśmiała się Ulianka i wyciąga swoje ramie, które jest bardzo chudziutkie i może powinno być jednak trochę bardziej pulchne. Dobrze by było się spytać przyszłego męża jakie lubi dziewczęta, bo może lubi takie co są grubsze i wtedy Uliana wcale nie ma u niego szans? Co prawda, kocha przecież Andrieja, a tamtemu ani tochę nie przeszkadzało, że ma chudą dziewczynę. No okej, czasami chyba mu przeszkadzało, a może mówił to tylko w żartach? Tak czy siak, Ula to mogłaby zrobić wszystko dla prawdziwej miłości, nawet przytyć piętnaście kilo. Tylko kto ją kocha i kto będzie jej miłością, skoro u niej w życiu jest tak trudna sytuacja z tymi mężczyznami.
A wybory są na prawdę trudne, szczególnie te, które należy podejmować z myslą o przyszłości. Dalekosiężnej przyszłości.
- Nie przejmuj się, to mądry i sprawiedliwy nauczyciel. Na pewno cie nie skrzywdzi, czasami takie wypadki się przecież zdarzają. Zresztą... - tu się zastanawia i spogląda po ziemi, po balustradzie na werandzie. Może nie powinna, ale skoro Andrzej mówił już, że jeżeli z nim zerwie, to on o nią zawalczy. Zaraz, czy on tak powiedział? Czy może Ula sobie chce cokolwiek wmówić, bo żyje wciąż wspomnieniem tych wspaniałych pocałunków. Tak czy siak, nie można zapomnieć, że Yuri był jej przyjacielem przedewszystkim, więc pomoc przyjacielowi mogła być niewinna! -... jeżeli będziesz miał ochotę, to mogę ci pomóc, akurat w zielarstwie jestem dość zdolna
Jak z 5/6 przedmiotów. I nie miała pojęcia, że nie chodzi o doniczkę nie na zielarstwie ale w sypialni. Widzi, że Yuri już się nie cieszy aż tak bardzo na wieść o wspólnym obiedzie, ale ona postanawia być uśmiechniętą.
- Będzie na pewno wspaniale, nie martw się jakoś to przeżyjemy- wzdycha i pije czekoladę. Chyba ten ogrom słodkości nieco omamił jej zmysły, bo już absolutnie nie miała zamiaru rzucać swojego narzeczonego. Co więcej przypomniała jej się teraz ta obietnica, którą mu złożyła, że kiedy dostanie od niego czekoladę, to na pewno będą mogli znów się całować. Tylko czy to nie byłoby narzucanie się, gdyby teraz zaczęła to robić? I jeszcze ma przecież ten mętlik w głowie przez Andrieja. Samolubnie jednak wyciąga rękę i żeby pocieszyć go, do swojej wypowiedzi dodaje ten gest, kiedy kładzie mu dłoń na dłoni, co leżała na kubku. Niech się rozluźni ten Yureczek!
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Weranda   Pią Wrz 30 2016, 17:54

Niektórzy chłopcy woleli szczupłe dziewczyny, inni preferowali te bardziej przy tuszy. O gustach nikt nie dyskutował. Przyjmowało się je takimi, jakie były. Co najwyżej określało się czyjś gust jako kiepski albo świetny. Wszystko zależało od kryteriów, jakie panowały w danej grupie osób. Jeśli chodziło o gust samego Yuriego; obecny wygląd i waga Uliany w zupełności go zadowalały. Byłby zupełnie szczęśliwy, gdyby Ula częściej się uśmiechała, tak jak za dawnych czasów. Szkopuł w tym, że Uliana zapewne poczułaby się w pełni szczęśliwa dopiero wtedy, kiedy znalazłoby się jakieś mądre rozwiązanie dla wszystkich ich problemów.
- Z nami chłopcami bywa różnie. Mamy rozmaite upodobania. Dlatego nie musisz starać się przypodobać każdemu chłopakowi, jakiego napotkasz - puścił do niej oko. Proszę bardzo. Zdradził jej jeden z sekretów męskiego świata. Pozostało jej wybrać chłopca na którym pragnęła wywrzeć pozytywne wrażenie. W zwyczajnych okolicznościach tym chłopcem powinien być narzeczony, potencjalny mąż. Tyle że nie stanowili pary, którą dałoby się dopasować do zwyczajnych okoliczności.
- Zrobiłabyś to? - ożywił się jeszcze bardziej. Chociaż na tę chwilę oderwał się od niewesołych rozmyślań - Byłbym ci niezmiernie wdzięczny za pomoc.  
Uliana miała rękę do roślin. Przy takim nauczycielu jak Świerszczewski dodatkowo rozwinie swój talent. Yuri z łatwością wyobrażał ją sobie jako botanika albo pracownika Prikazu do spraw Magicznej Fauny i Flory. Zdolności były po to, żeby wykorzystywać je do czegoś; odnaleźć dzięki nim sens życia.
Tymczasem przyszła pani botanik chciała wyświadczyć mu przysługę i wspomóc w nauce hodowania roślinek. Raptowny przypływ cieplejszych uczuć skłonił do pochylenia się w stronę Uliany i zajrzenia w te piękne, intensywnie niebieskie oczy. Czuł na skórze dotyk miękkiej dłoni kuzynki. Była przesympatyczną dziewczyną. Wrażliwą i skłonną do pomocy. Nie skrzywdziłaby nikogo celowo, z pełną premedytacją. To nie było w jej stylu.
- Oby - odrzekł. W przeciwieństwie do Uli, nie był aż tak optymistycznie nastawiony do rodzinnego obiadu. Czy przeżyją? Przekonają się o tym dopiero na wycieczce do Petersburga. Siedzieli tak w przyjemnym milczeniu i spokoju aż słońce zupełnie zniknęło za horyzontem. Zawieszone u sufitu  lampiony rozjaśniały. Werandę wypełniło łagodne światło, przez co stała się ona przytulniejsza. Niemalże romantyczna. Yuri odprężył się. Napięcie towarzyszące mu od chwili, gdy dowiedział się o proszonym obiedzie, gdzieś uleciało. Prawie zrezygnował z poruszenia pewnego ważnego tematu. Nie było to aż takie ważne, mogło poczekać do następnego spotkania, przekonywał zrelaksowany umysł. Ta cząstka osobowości, która odpowiadała u niego za skłonność do szybkiej konfrontacji, rwała do przodu i wyciągała go ze stanu błogości. Dzisiaj, lepiej załatwić to dzisiaj.
- Muszę o coś zapytać. Co cię łączy z Walewskim?
Zabrał dłoń. Odsunął się od niej. Romantyczna atmosfera rozwijała się niczym dym. Bacznie przyglądał się Ulianie, wypatrując najmniejszego drgnięcia, skrzywienia ust. Czegokolwiek, co pozwoliłoby mu zrozumieć motywy kuzynki. W końcu wyjaśnić z nią tą sprawę z Andriejem.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Weranda   Pon Paź 03 2016, 21:30

Było tak romantycznie! Ona obiecała pomagać mu w lekcjach, on zaglądał w jej oczy tak jakby miał zaraz ją całować. No coś wspaniałego. Ale nagle to wszystko okazało się być tylko zapisanym scenariuszem ich rodziców. Bo on zadał pytanie o Andrieja. Skąd o nim wiedział, to już nie miało znaczenia. Uliana wiedziała, że kiedyś będzie musiała poruszyć w końcu ten temat.
- Um, już chyba sama nie wiem, Yuri - chce się grzecznie usunąć z tej nieprzyjemnej sytuacji. Niezręczność aż kipi! I to, że się odsunął, to tym bardziej ją powiększyło. Uliana milczy i patrzy poniżej twarzy przyjaciela, którego rodowy pierścionek nosi na palcu. Co łączy ją z Walewskim? Kiedy nazwisko Andrieja pojawia się pomiędzy nimi, Uliana nagle zaczyna przypominać sobie o ostatnim wieczorze spędzonym w jego towarzystwie. Bierze głęboki wdech i mówi: - Andrzej i ja spotykaliśmy się. Od siódmej klasy to już tak bardziej na prawdę. Ale nieoficjalnie, bo jego pochodzenie na to nie pozwala - tu unosi na sekundkę spojrzenie, co ona wygaduje!? Po co się mu tłumaczy z tego. Przecież powinna mu tylko powiedzieć co ją łączy, a nie dlaczego się ukrywali. To jasne, że się ukrywali, Yuri dobrze znał zasady. - W minione wakacje przestał do mnie pisać. Po tym jak spędziliśmy dwa lata, po prostu zamilkł. Byłam tak okropnie zagubiona, no wiesz, jak byś się poczuł, gdyby ktoś cię tak olał? Ale nie sądziłam, że zrobił to celowo i miałam racje, on miał po prostu problemy rodzinne i nie miał na mnie czasu, a później przyszedł początek roku i były te nasze zaręczyny. Dopiero później się z nim mogłam spotkać, ale powiedział że już nie chce ze mną być. Tylko, że... on został wprowadzony w bład, bo widzisz Yuri. On sądził, że to ja wymyśliłam to wszystko. Myślał, że się zgadzam na to małżeństwo, bo jestem jakąś szlachecianką bez serca ... - tu nagle Uliana przestaje mówić, bo nagle zaczęła tłumaczyć Andrieja, który miał ją za jakąś szlachecką świnie a później chciał się godzić w ogródku. No cóż, troche to się kupy nie trzymało. Wzrusza ramionami - Ale ostatnio znów się z nim widziałam i chyba do siebie wróciliśmy. Ale nie wiem, on nie chce, zebyśmy się ujawnili i zaczyna mnie to już wszystko się mylić
No to jak w końcu było? Czy on miał ją za głupią szlachciankę, czy nie miał dla niej czasu, bo rodzice? Czemu je nie ufał i dlaczego dopiero teraz zaczęła się nad tym zastanawiać? Może dlatego, że przy nim traci głowę?
A na Yurka patrzy tak dziwnie i rozgląda się, co zrobić teraz. Pić czekoladę?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Weranda   Sro Paź 05 2016, 14:00

Nie da się budować zdrowych relacji na niedomówieniach i sekretach. Podobnie, jak nie da się leczyć brudnych, jątrzących się ran. Wpierw trzeba je oczyścić, odkazić od bakterii. Sam proces nie należy do najprzyjemniejszych, niemniej jest konieczny. Tak samo stosunki międzyludzkie. Chociaż rozmowa zapowiadała się na trudną i bolesną, należało ją przeprowadzić do końca. Poświęcić dla niej ten cichy wieczór.
- Rozumiem - odrzekł Yuri. Beznamiętny, wyprany z emocji ton głosu, nie pozwalał stwierdzić, czy istotnie rozumiał dylematy z jakimi zmagała się narzeczona czy zwyczajnie przyjmował do wiadomości jej argumenty oraz wyjaśnienia - Jaka szkoda, że trzymałaś to długo przede mną w tajemnicy. Zaoszczędziłabyś sobie łez złożył podbródek na splecionych dłoniach i po raz pierwszy od dawien dawna spojrzał na Ulianę krytyczniejszym wzrokiem. Powinien być nią zły. Zaatakować ostrzejszymi słowami. Swoim milczeniem pozostawiła go w niezręcznej sytuacji.Gdyby wiedział od początku, rozegrałby to zupełnie inaczej. Mimo to nie potrafił być na nią zły. Może dlatego, że miał do niej słabość, a może dlatego, że było mu jej żal. O wiele prościej było skierować całą wściekłość na Andrieja. Obarczyć go całą odpowiedzialnością. Bo trzymał gębę na kłódkę. Samo już rozmyślanie o postępowaniu kolegi, budziło gniew, więc Yuri przestał o nim myśleć - Jesteście albo chcecie być razem. Kochasz go? Jesteś absolutnie pewna, że to miłość i że on darzy cię równie głębokim uczuciem? - naciskał.
Czekał, co tym razem zrobi Ula. Mogła oblać się rumieńcem, mogła także wpaść w oburzenie. Że pytał ją o tak oczywistą rzecz. Mogła i milczeć, co oznaczałoby, że nic nie było oczywiste. Wcale nie była pewna charakteru związku łączącego ją z Andrzejem. W jej wypowiedzi pobrzmiewała niepewność. Wahanie. Walewski prowadził z nią grę: pisywał do niej listy oraz spotykał się z nią gdzieś ukradkiem, jednocześnie obchodził się z nią jak ze stereotypową szlachcianką. Przynajmniej oboje byli świadomi tego, że ich poważniejszy związek zostanie negatywnie odebrany w szlacheckim środowisku. Gárdonyi szybciej zgodzą się, żeby Ula związała się ze szlachcicem bez złamanego rubla przy duszy niż kimś, w kogo żyłach płynęła mugolska krew. Czystość krwi. Na tym polegało sedno problemu. Nie łączono czystej krwi z brudną.
Wobec tego, czemu.
Dlaczego Walewski prowadził z niewinną, słodką Ulianą takie gierki? Yuri nie pojmował zachowania Andrieja, jednak przeczuwał, że konwersacja z kuzynką, krok po kroku, przybliża go do rozwiązania zagadki.


Ostatnio zmieniony przez Yuri Aristov dnia Pon Paź 10 2016, 22:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

błękitna

18 lat

IX klasa

bogaty

Komitet Dyscyplinarny, Panacea, Werniks

PisanieRe: Weranda   Sro Paź 05 2016, 14:20

- Trzymam to w tajemnicy przed wszystkimi, Yuri - wyznaje i ciężko jej na duszy - Trzymałam to w tajemnicy dwa lata, nie przywykłam do tego, że mogłabym się zwierzać - nawet najlepsze przyjaciółki nie mogły wiedzieć! A to bardzo dużo ukrywania się i kłamania. Jak wiele osób zraniła poświęcając je dla swojego związku z Andrzejem. Nie chciała, żeby i Yuriego to uderzyło, ale niestety tak się stało.
Uliana nawet nie miała pojęcia, że jest ofiarą jakiś gierek Andrieja. Była przekonana, że to co pomiędzy nimi jest to najczystsza miłość. Zwątpiła w nią tylko wtedy, kiedy Andriej powiedział, że nie chce już mieć z nią nic wspólnego i że ich cały związek wcale nie był związkiem. Zrozumiała wtedy dlaczego się nie przeciwstawił jej rodzinie. Tak bardzo ją oszukał? Ale przecież ona wcale nie kłamała. Była tak bardzo zapatrzona w Walewskiego, że mogłaby zrobić dla niego wszystko, okryć się hańbą, uciec, zniszczyć więzy rodzinne. Może Yuri będzie tym, który uświadomi jej, że nie powinna robić tego własnym rodzicom?
- Oczywiście, że go kocham - mówi, a jej oczy potwierdzają słowa uśmiechając się smutno. Oddycha Ulka ciężko i chociaż może zepsuła tę romantyczną schadzkę narzeczonych, mówiąc swemu narzeczonemu, że woli innego, a Yuri pewnie jest na nią zły, to sięga po jego dłoń i zaciska swoją pocieszająco. Siebie pocieszając. - Wiesz, tak sie ciesze, że wreszcie mogłam komuś o tym powiedzieć. Czuję się, jakby wielki ciężar zswzedł ze mnie - wdzięczna jest mu bardzo za to, że wysłuchał. Tylko co on teraz z tym zrobi?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

18 lat

IX klasa

majętny

Alruana, Czarcie Włócznie

PisanieRe: Weranda   Sro Paź 05 2016, 23:57

Niech jej będzie. Miała prawo trzymać to w tajemnicy. Do pewnego momentu. Ten moment przeminął, kiedy została z nim zaręczona. Jako jej narzeczony, osoba, która została wrzucona w cały ten dziwny układ, zyskał prawo, żeby coś wiedzieć. Już wcześniej nadarzyła się ku temu okazja. Gdy Ula rozmawiała z nią przy stoliku w wykuszach, wydawało mu się, że wszystko, co mówiła, mówiła szczerze. Teraz okazało się, że niezupełnie; ukryła przed nim pewne fakty. Końcem końców wygłupił się z tym pocałunkiem. Całował dziewczynę, która kochała kogoś innego. Przymknął oczy, zażenowany  wspomnieniem tego, co działo się w wykuszach. Wypomniałby Ulianie ten pocałunek i jej brak szczerości, ale nadal nie był w stanie się na nią rozgniewać. Ponadto, nie był co żałować rozlanego mleka. Stało się, jak stało.
- Dziękuję - tym razem nie uciekał przed dotykiem dłoni Uliany - Za to, że wreszcie mi to wyjaśniłaś. Nie jestem twoim wrogiem, Uliano - dodał żarliwie - Obiecaj mi proszę, że nie będziesz więcej niczego ukrywała w tej sprawie. Ułatwi nam to obojgu życie. Pozwoli wyzbyć się ciężaru -  umilkł, jakby chciał dać Uli czas na wyjawienie kolejnych rewelacji. Czegoś, co powinien jeszcze wiedzieć w całej tej zagmatwanej historii z miłosnym trójkątem, a zarazem nie trójkątem - Co zamierzasz zrobić w związku tymi zaręczynami i naszymi rodzinami?
Czego oczekujesz ode mnie?
Tak, przyjął do wiadomości, że kochała Andrzeja. Przy czym mina malując się na jego twarzy,  ukazywała cały stosunek do świeżo zdobytej wiedzy. Wcale nie był taki przekonany do tej ich relacji. To, że nie odpowiedziała mu na pytania dotyczące uczuć Walewskiego o czymś świadczyło.
Znał Andrieja od lat. Wiedział na co go stać. Walewski przejawiał spore skłonności do łamania ustalonych zasad. Ile to razy otrzymywał szlaban! Wcześniej podrywał te co ładniejsze dziewczyny. Te nawyki mogły skłonić go do sięgnięcia po coś, po co mało kto o jego statusie społecznym odważył się sięgnąć. Mianowicie: wejść w bardzo poufałe stosunki z dziewczyną z prestiżowej rodziny. Romansował z ładną panienką, a przy tym łamał obowiązujące konwencje społeczne. Yuri przypuszczał, że z perspektywy kogoś takiego, jak Andrzej, wyglądałoby to niezwykle ekscytująco. Ten dreszczyk związany z ryzykiem odkrycia prawdy przez otoczenie. To wrażenie czegoś nowego, odmiennego od związków z poprzednimi dziewczynami. Tłumaczyłoby to też andrzejową małomówność. Andriej wiedział, że Yuri nie pochwalałby jego postępowania, dlatego nic mu nie mówił. Niespodziewane zaręczyny odebrały mu satysfakcję czerpaną z umawiania się ze szlachcianką. Zapewne poczuł się tak, jakby Yuri po chamsku odbił mu dziewczynę. Stąd te krzyki w sypialni. Żeni się z moją dziewczyną. Jak nic, reakcja kogoś, komu odebrano zdobycz.
To nie oznaczało, że Walewski był wstrętnym chłopaczyskiem, igrającym sobie z czyimś losem. Był młody, równie młody jak Yuri i Ula. W młodości popełniało się mnóstwo błędów. Pod wpływem uczuć  albo poprzez niewłaściwą ocenę rzeczywistości. Być może czuł coś do Uliany. Był nią młodzieńczo zauroczony. Zupełnie nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. W jakie tarapaty mógł się wraz nią wpakować.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Weranda   

Powrót do góry Go down
 
Weranda
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: