IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Przychodnia weterynaryjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisaniePrzychodnia weterynaryjna   Pią Lis 18 2016, 21:44

Przychodnia weterynaryjna

Dostosowana do potrzeb zwierząt magicznych jak i nie, mieści się na parterze dużego budynku na końcu ulicy. Klinikę założył przed laty szanowany profesor i od lat zatrudnia w niej wielu specjalistów od różnych gatunków i chorób. Gabinety są tylko trzy, przed wejściem do ich sterylnych wnętrz trzeba jednak odczekać swoje w wypełnionej przedziwnymi dźwiękami i zapachami poczekalni.
Przemiła recepcjonistka przy wejściu pyta, czy pan był umówiony. Po biurku skaczą tresowane szczury, układają kartoteki. Nawet jeśli pan nie był umówiony, a pomóc trzeba, zostanie przyjęty. Jest w przychodni niewielkie ambulatorium, w którym jeszcze jeden weterynarz zajmuje się przypadkami nagłymi.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk/Petersburg

błękitna

obstaculus

25 lat

majętny

Dziennikarz/Detektyw

PisanieRe: Przychodnia weterynaryjna   Czw Gru 01 2016, 22:22

Agafia nie była umówiona na wizytę ze swoim pupilem, bo takowego nie miała. No, chyba że liczyć jej orła, ale traktowała go jako ptasiego listonosza, a nie domowego zwierzaczka. Orzeł musiał sobie potrafić dać radę sam.
Miała jednak swój cel w przyjściu do przychodni weterynaryjnej na końcu ulicy - a cel ten nazywał się Mykola Vasilchenko. Nie wiedziała jak przyjmie jej odwiedziny patrząc na ich dotychczasowe relacje, a raczej ich brak - wierzyła jednak w swój talent. Bez niego nie zaszła by tak daleko, czyż nie?
Z uśmiechem przywitała się z recepcjonistką, która już na wstępie miło spytała, czy Agafia była umówiona.
Oczywiście, że nie.
- Niestety nie byłam, jednak muszę skontaktować się z panem Vasilchenko. Czy jest taka możliwość? Bardzo mi zależy - dziennikarka uśmiechnęła się uprzejmie i prosząco starając się nie zwracać uwagi na tresowane szczury. Nie wiedzieć czemu strasznie ją rozpraszały.
Może dlatego, że takie by się jej przydały w biurze. Może jednak powinna zainwestować w jakieś zwierzątko?
Albo dlatego, że chciała mieć pewność, że Vasilchenko jej nie umknie. Co jak co, ale ryzykowała podejrzeniami gdy postawiła na efekt niespodzianki zamiast wcześniejszego skontaktowania się listem.
Z drugiej strony na list mógłby nie odpowiedzieć. Aż szkoda, że nie poznała go lepiej w szkole.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

27 lat

przeciętny

weterynarz

PisanieRe: Przychodnia weterynaryjna   Sob Gru 03 2016, 15:45

Z poczekalni dobiegały cię na przemian popiskiwania zwierząt i kichnięcia ich opiekunów. Sezon grypowy przyszedł w tym roku trochę wcześniej i pokrywa się teraz z okresem doszczepiania młodych. Głównie przynoszą ci szczeniaki i kocięta, ale wcześnie rano zdarzył ci się jeden aitwar.
A żeby nie było tak łatwo i przyjemnie, nawet w najlepszych książkach Scamandera, nie jest jasno określone, gdzie się podaje aitwarom zastrzyki.
Ale udało ci się przynajmniej uniknąć objazdu podmoskiewskich ferm kłobuków, które zawsze straszą weterynarzy na początku zimy. Nastrój masz wciąż raczej dobry.
Wychodzisz z gabinetu w wygniecionym kitlu, przepuszczając przed sobą młodego chłopaka z kotem na rękach.
Chciałeś mu jeszcze przekazać, żeby nie puszczał kota na zewnątrz do dnia, ale oto komuś bardzo zależy, by się z tobą zobaczyć.
Pożegnałeś chłopaka półgębkiem i oto, droga pani, obejrzeć sobie można, jaki to Vasilchenko łasy na uwagę nowych osób. Gdzie by nie usłyszał swojego nazwiska, podejdzie chociaż podsłuchać, czy czasem ktoś nie chce zabrać go na przygodę życia.
Nudnawo ci już tu trochę, co, Kola?
- Dzień dobry. - podchodzisz do biurka recepcjonistki. - Ja jestem Vasilchenko, o co chodzi? Ktoś czeka do mnie? - potwierdzasz z dziewczyną za biurkiem, ale w poczekalni siedzi tylko jedna osoba z jaroszkiem na cienkiej smyczy. Specjalista od gryzoni jest dzisiaj na miejscu, więc odwracasz się do kobiety, która nie jest umówiona.
- Zapraszam.
W gabinecie zamiast biurka jest niewielki stół pełen pootwieranych teczek i metalowy podest, na którym przeprowadza się zabiegi. I dwa krzesła, z których jedno wskazujesz kobiecie. Przyglądasz się jej przy tym możliwie nienachalnie, ale wygląda podejrzanie znajomo.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk/Petersburg

błękitna

obstaculus

25 lat

majętny

Dziennikarz/Detektyw

PisanieRe: Przychodnia weterynaryjna   Czw Gru 15 2016, 21:10

Nie czekałam na szczęście długo. Recepcjonistka ledwo powiedziała:
- Proszę dać mi chwilę.
i zaczęła sprawdzać terminarz, kiedy Vasilchenko właśnie wyszedł z gabinetu. Wraz z właścicielem miło wyglądającego kota, choć jak wiadomo to są mściwe i egoistyczne bestie.
Żałowałam, że nie mogłam sobie pozwolić na przyjście z fotografem - z kotem, zadowolonym właścicielem i w wygniecionym kitlu weterynarz wyszedł by na pewno dobrze. A jeśli zdjęcie byłoby dobrej jakości to nadałoby się nie tylko dla mojego pracodawcy, ale też artykułu.
- Dzień dobry - przywitałam się. - Ja na pana czekam, mogę wejść?
Po jego zaproszeniu bez wahania weszłam do gabinetu rozglądając się z ciekawością. Wyglądało na to, że Mykola też nie jest z tych dbających o porządek. To mogło być dla mnie dobre, w końcu w tych teczkach może być coś więcej niż informacje o jego podopiecznych... A przy okazji może występowała jakaś zgodność charakterów.
- Ładnie tu masz - rzuciłam niby od niechcenia.
Usiadłam na wskazanym przez niego miejscu nie zwracając uwagi na to, jak mi się przyglądał. W końcu spokojnie mógł mnie kojarzyć, pewnie teraz się upewniał.
- Nie wiem czy mnie pamiętasz Mykola... Jestem Agafia Ivanovna Kuragina. Wiem, że nie mieliśmy ze sobą za dużego kontaktu, ale liczę, że wysłuchasz mnie do końca. Mam pomysł na serię artykułów i chciałabym z twoją pomocą przedstawić jak wygląda twoja praca. Nie chciałbyś mi w tym pomóc? - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Szczerze liczyłam, że nie był tak skryty jak twierdził jego ojciec. Inaczej nie będę mogła być niczego pewna.
- Ciężko mi znaleźć teraz weterynarza, który by miał czas, a ja mogę się dostosować do twojego grafiku.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

27 lat

przeciętny

weterynarz

PisanieRe: Przychodnia weterynaryjna   Sro Gru 28 2016, 14:24

Pogląd, że koty to dranie jest dość powszechny, nawet w twoim fachu. Sam go nie podzielasz, chciałoby się nawet powiedzieć: trafił swój na swego. Ale tobie akurat trafiła się długoletnia przyjaźń z chomikiem, a te już trudniej oskarżyć o nieprzyjemne cechy, które mimo ujmującego wizerunku i gorliwych zaprzeczeń niezaprzeczalnie przecież posiadasz.
Żeby nie szukać przykładów daleko: nie dbasz o porządek i dopiero po chwili przyszło ci do głowy, że być może twój gabinet wygląda nieprofesjonalnie. Lepiej byłoby zabrać pannę do domu.
To wbrew pozorom dobry znak, że tak zwyczajnie ci się przypomina, znaczy: nic nie przeskrobałeś. Te, którym się zajdzie za skórę są zawsze święcie przekonane, że dokładnie je pamiętasz.
Ale ona? Nazwisko niewiele ci mówi, być może tylko, że na pewno spotkaliście się już, nawet jeśli tego nie pamiętasz, jeśli nie w szkole (chociaż raczej wygląda na twoją rówieśnicę), to na balach i rautach organizowanych przez ciotki, stryjów i pradziadków z waszych nadętych Dużych Starych Rodzin. Często zdarza ci się spotykać kogoś od Kuraginów, choć na bale i rauty już nie chodzisz, kiedy się już raz choć na chwilę utkwiło w tym towarzystwie, łatwo zauważyć, jak - zwłaszcza w gazetach, biurach i drogich samochodach - strasznie ich dużo.
- Pamiętam cię ze szkoły, pewnie. - to nie do końca prawda, ale nadrabiasz uśmiechem. Co masz jej powiedzieć? Prawdę? Pff. Skoro przyszła do ciebie, jest prawdopodobnie jedną z nielicznych dziewcząt, których nie próbowałeś amatorsko zbałamucić, a to żal zmarnować.
- W której gazecie pracujesz? Kto by tam chciał czytać o weterynarzach...
Ten sceptycyzm to jednak tylko pozory. Nie bywa już głośno o tobie, nie tak jak kiedyś, kiedy pomagałeś kuzynkom zwiać sprzed ołtarza, wdawałeś w bójki z panami szlachtą, uciekałeś z domu. Trochę ci brakuje widoku własnej twarzy na okładkach. Może być nawet jakiś szmatławiec, sława jest sława, a ty nigdy zresztą nie wybrzydzałeś.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Przychodnia weterynaryjna   

Powrót do góry Go down
 
Przychodnia weterynaryjna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: