IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Tuja Vankeev

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar


Tobolsk, Rosja

błękitna

28 lat

zamożny

bezrobotna

PisanieTuja Vankeev   Pon Wrz 12 2016, 22:37

Меня зовут
Tuja Vankeev



DATA URODZENIA: 27.06.1968 / NAZWISKO MATKI: Dolohova / WIEK: 28 lat
MIEJSCE ZAMIESZKANIA: Tobolsk, Rosja / STATUS KRWI: błękitna
STAN MAJĄTKOWY: zamożny / ZAWÓD: bezrobotna / KORGORUSZ: kukułka


ALCHEMIA: 10 / FAUNA I FLORA: 10 / LECZNICTWO: 11 / MAGIA KREATYWNA: 19
MAGIA ZAKAZANA: 1 / OKULTYZM: 15 / SIŁA: 10 / TRANSFIGURACJA: 10
WIEDZA MAGICZNA: 10 / ZAKLĘCIA I UROKI: 12 / SZCZĘŚCIE: 6 / TALENT: 5

Orły od początku towarzyszyły rodowi Vankeevów. Według podań to orzeł właśnie przyczynił się do obudzenia się w członkach tej rodziny zdolności wieszczych, te ptaki służyły również czarodziejom do przekazywania listów, by w końcu wylądować dumnie w herbie dynastii i swoimi złotymi piórami mówić o potędze i sile.
Ale Tuja nigdy nie czuła się orłem. Nigdy nie czuła się nawet częścią familii, ciągle spychana na dalszy plan, by pozwolić świecić swojemu rodzeństwu. Wszyscy byli tacy utalentowani, bystrzy, zdyscyplinowani. Nimi można było się chwalić. Nie to co tą dziwną, cichą dziewczynką, która nie umiała poprowadzić prostej, uprzejmej konwersacji z rówieśnikami, więc zawsze chowała się za maminą spódnicą. Nie to co dzieckiem, które spisano na straty i uznano za charłaka, bo podczas gdy jej młodsze siostry już sprawnie posługiwały się magią, ona jeszcze nie okazała żadnych oznak magiczności. Czarowanie i wieszcze talenty nadeszły późno - około jej siódmego roku życia - i w bólach. Każda wizja, mętna i krótka, kończyła się podobnie: leżeniem w łóżku przez resztę dnia. Tuja nie miała odporności; nie panowała nad swoimi czarami tak dobrze, jak reszta; wiedza o faunie i florze wchodziła jej do głowy z trudem. O alchemii zresztą też. Nauczyciele wzdychali z wyrzutem, gdy na nią patrzyli, powtarzali, że „stać ją na więcej”, przecież miała w sobie krew dwóch uzdolnionych rodów, nie mogła okazać się takim beztalenciem.
Okazała się. Tuja starała się gonić swoich braci i siostry pilną, wytężoną nauką, ale to była syzyfowa praca. Dziewczyna miała nawet wrażenie, że zamiast zrównywać się z poziomem rodziny, to jeszcze bardziej się od nich oddala; czytając o magomedycynie ziewała szeroko, wertując podręcznik do eliksirów walczyła z opadającymi powiekami. To wszystko wyglądało tak, jakby ktoś uderzył czołem o maszynę do pisania, oprawił w skóry i zaniósł do rodowej biblioteki, przynajmniej dla niej, bo domownicy zdawali się zauważać sens w tym bełkocie i patrzyli na nią ze zdziwieniem, kiedy powtarzała, że nawet nie rozumie, czego tutaj nie rozumie.
Bo w głowie panny Vankeevy nie rósł stos poukładanych informacji o medykamentach, ale grała muzyka i wirowały pointy. Lubiła wchodzić na jasno oświetloną scenę i tańczyć na czubeczkach palców. Z łatwością pojmowała francuskie nazwy kroków i pozycji: attitude, ballotté, coupé, en l’air. Czuła się wtedy - tylko wtedy - pierwszą osobą w swoim własnym życiu. Czuła się orłem, a nie kukułką, którą podrzucono do gniazda. Właśnie nią była, o czym uświadomiła ją także postać jej korgorusza. Kukułką, obcą w swoim własnym klanie, niepasującą do reszty.
Wkrótce zrozumiała, że nie zwróci w ten sposób uwagi swojej rodziny. Nie dogoni jej, choćby wypruwała sobie żyły - a tego robić nie chciała. Dlatego nadszedł okres buntu, zaczynający się powoli, od drobnych gestów. Pomalowanie włosów na zielono na pierwszy tydzień wakacji. Kilka słów za dużo, wypowiedzianych niby przypadkiem w rozmowie z ważnym jegomościem. Pierwszy, zakazany łyk drogiego alkoholu podwędzonego z barku ojca. Za każde jej przewinienie ją karano, oczywiście. Vankeevowie nie mogą sobie pozwalać na skandale, a już szczególnie ci, w których żyłach płynie krew równie kontrowersyjnego rodu Dolohov, nie oznacza to jednak, że Tuję to powstrzymało. Jej działania doczekiwały się odzewu. Nieważne, jakiego, ważne, że był, że zaczęto dostrzegać tę dorastającą w cieniu dziewczynę, a kiedy sięgała po wino, wódkę czy whisky coraz częściej (odkryła bowiem, że nie dość, że alkohol jest bardzo smaczny i wprawia w wesoły nastrój, to jeszcze uśmierza ból przy wizjach. Bóle głowy też. I zęba. I palca u nogi. A to bardzo dobry argument, prawda? Przecież zawsze znajdzie się coś, co boli albo co może boleć, a wtedy też trzeba podać znieczulenie, tak profilaktycznie!), to oka nie spuszczano z niej prawie cały czas. Zaczynała istnieć w tej rodzinie. Nareszcie.
To doprowadziło do ciekawych skutków: gdy rodzice zauważyli, że Tuji nie da się utemperować ani prośbą, ani groźbą, ani czynem, podjęli ważną decyzję. Postanowili wysłać ją do ciotki, słynącej z tego, że pod jej surowym spojrzeniem wiele już krnąbrnych dziewuch przemieniało się w dystyngowane, stateczne damy, z którymi nie wstyd pokazać się na eleganckich bankietach. Ciocia była cudotwórczynią i wierzono, że i z tym przypadkiem da sobie radę. Nie przewidziano jednak, że Vankeev wpadnie na tak głupi pomysł, by zwiać z przekazanymi na jej utrzymanie rublami. Może miała problemy, ale przecież wychowano ją tak, by podobne wybryki nie przyszły jej nawet do głowy. Skandal! Rozczarowanie! Hańba!
I Tuja przepadła na kilka dobrych miesięcy. Szukano jej w całej Rosji i krajach sąsiednich, ale zapadła się jak kamień w wodę. Uciekła do Paryża - w końcu wiadomo, że Francuzi umieją się bawić najlepiej - i smakowała życia. Do czasu, oczywiście, aż skończyły jej się pieniądze nawet na najtańszą wódkę. Wtedy wróciła grzecznie mugolskim autostopem do domu. Dopiero wtedy. Ze sławą córki marnotrawnej i etykietką nieodpowiedzialnej kukułki stanęła na progu rezydencji w Tobolsku, chudsza, trochę bardziej zmarnowana przez alkohol niż zazwyczaj, bez grosza przy duszy i w skradzionych ciuchach, znana nagle w niemagicznym świecie pod pseudonimem wróżbitki Warwary.
Cóż, to, co działo się w Paryżu musi być naaaprawdę interesującą historią.


Ostatnio zmieniony przez Tuja Vankeev dnia Czw Wrz 15 2016, 17:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Tuja Vankeev   Sro Wrz 14 2016, 00:37

Здравствуйте!

Kto powiedział, że każdy Vankeeva musi być orłem? Czy piękno rodu nie polega na jego różnorodności? Rodzina Tuji zapewne umarłaby bez niej z nudów. Jak bardzo można być idealnym? Tuja udowadnia, że na początku trzeba być przede wszystkim sobą, a dopiero potem członkiem własnej rodziny. Głowa do góry, ale bądź ostrożna. Wypadki chodzą po ludziach, zwłaszcza tych niemogących utrzymać równowagi.

Bonusy za kartę postaci

Po krótkim namyśle postanawiam przyznać Ci:
+ 5 punktów do talentu;
+ 4 punkty do szczęścia.

Takiej rozrywkowej młodej damie przyda się na pewno piersiówka bez dna! Kupiłaś ją na pchlim targu w Paryżu. Nie mogłaś oprzeć się wygrawerowanej na metalu kukułce. To nie mógł być przypadek, że znalazłaś ją właśnie ty. W dodatku mieści się w niej tyle alkoholu, ile zdołasz do niej nalać i nie jest ani trochę cięższa niż na początku.

Na zakończenie

Stworzona przez Ciebie karta postaci została zaakceptowana, w związku z czym otrzymujesz na start 800 punktów fabularnych do wykorzystania w punkcie Mistrza Gry. Możesz już bez przeszkód zacząć rozgrywkę na forum, lecz przed rozpoczęciem fabularnych przygód Twojej postaci prosimy o skrupulatne uzupełnienie pól w profilu. Warto również wnikliwie zapoznać się z tematami zamieszczonymi w dziale fabularnym. W razie jakichkolwiek wątpliwości, problemów lub sugestii odnośnie rozwoju naszej magicznej społeczności, zachęcamy do kontaktowania się z administracją forum. Życzymy wielu ciekawych rozgrywek w grze i przyjemnego spędzania z nami czasu!
Powrót do góry Go down
 
Tuja Vankeev
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: