IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Dimitri Aristov

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar


Petersburg, Rosja

błękitna

26 lat

majętny

pracownik Prikazu Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej

PisanieDimitri Aristov   Nie Wrz 11 2016, 20:24

Меня зовут
Dimitri Nikodemovich Aristov



DATA URODZENIA: 15 września 1970 roku / NAZWISKO MATKI: Wrońska / WIEK: 26 lat
MIEJSCE ZAMIESZKANIA: Petersburg, Rosja / STATUS KRWI: błękitna
STAN MAJĄTKOWY: majętny / ZAWÓD: pracownik Prikazu Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej / KORGORUSZ: niedźwiedź


ALCHEMIA: 10 / FAUNA I FLORA: 8 / LECZNICTWO: 7 / MAGIA KREATYWNA: 9
MAGIA ZAKAZANA: 3 / OKULTYZM: 5 / SIŁA: 17 / TRANSFIGURACJA: 9
WIEDZA MAGICZNA: 25 / ZAKLĘCIA I UROKI: 15 / SZCZĘŚCIE: 7 / TALENT: 5


Bogin

Boisz się? To żaden wstyd, głupotą byłoby nieokazywanie lęku w czasach, gdy za spojrzenie w niewłaściwą stronę bez zastanowienia przyczepia się ludziom etykietkę: zdrajca; gdy zazdrośni sąsiedzi jedynie czekają na to, by twój niefrasobliwy mąż na prawo i lewo zaczął chwalić się całą paletą bożych łask, jakie na was spłynęły; gdy kolejna, nieudana próba otrzymania dziedzica jest najwnikliwiej roztrząsanym tematem podczas bankietu u Kuraginów. Ta ostrożność, baczenie na każdy swój krok zmienia ludzi, którzy za wszelką cenę pragną coś znaczyć. Zatracając się w wykreowanym przez siebie szaleństwie, zapominają o rzeczach najistotniejszych i, miast piąć się w górę, spadają na sam dół, przestając interesować kogokolwiek. To może napawać lękiem. Ale wystarczy skupić się na tym, co przerażało nas za dzieciaka. Niezdane egzaminy. Nieudana teleportacja. Rozbite lustro. Węże. Wilkołaki. Cyrk. Chuda jak szczapa, nosząca się na żółto ciotka. Zostanie po śmierci bezkostem. Ciemność. Studzienki kanalizacyjne. Przypalone ciasto. Ile ludzi tyle niepokoi. Mnie martwi jedynie starość. Patrząc w lustro, nie potrafię wyobrazić sobie siebie bez kompletu zębów, braki maskując protezą. Ze zmarszczkami znaczącymi mi twarz, odciskając na niej każdą troskę, każdy wybuch złości. Z włosami mocno przerzedzonymi, przyprószonymi siwizną, już na pierwszy rzut oka pozbawiającymi człowieka wigoru, hardości i poczucia godności. Nie potrafiącego zatuszować starczego smrodu żadną ilością wody kolońskiej. To nie na moje nerwy.

Amortencja

Ojciec często z pogardą powtarza starą maksymę: cudze chwalicie, swego nie znacie. Oczywiście, bez dwóch zdań ma rację, nigdy nie śmiem wątpić w jego wybory i osądy, bo i nigdy nie dał mi odczuć, że w jakimkolwiek stopniu mogą być niewłaściwe. Rusałczy Nektar niewiele jednak mówi o tym, kto ma go wypić, zdradzając jedynie, kto go uwarzył. To wiedza niebywale przydatna, aczkolwiek mało interesująca dla kogoś, w czyim interesie leży dobro społeczeństwa oraz zapewnienie obywatelom należytej ochrony. Czasem myślę, że z posiadanymi informacjami, doświadczeniem, kontaktami oraz umiejętnościami mógłbym sprawdzić się jako szpieg – dziecięce fantazje, z czasów, gdy wystawne bankiety nudziły, więc największą rozrywkę stanowiło przedzieranie się pod stołami, między drewnianymi nogami foteli i krzeseł, fałdami pastelowych sukien i świeżo wypastowanymi butami, by słuchać o rzeczach, których kilkuletnie brzdące słyszeć nie powinny. To jednak nie przystoi komuś o mojej pozycji, choć nie musiałbym już uciekać się do czołgania pod stołami; zaglądanie pod damskie halki byłoby teraz dużo łatwiejsze i przyjemniejsze. Poczęstowano mnie jednakże smaczną posadką w biurze samego dyrektora Prikazu Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, gdzie w tandetnej jakości teczkach przechowywane są życia i dorobki bardziej i mniej istotnych obywateli Federacji Rosyjskiej. To tym, rozsądnie zakładając, powinien pachnieć podany mi wywar miłosny – zakurzonymi aktami, tuszem do pieczątek, gumowym linoleum i świeżymi brzoskwiniami. Nic bardziej nie ucieszyłoby ojca i matki – może poza wiadomością o moich zaręczynach. Nie jestem jednak dobry w uszczęśliwianiu najbliższych.

Różdżka

Sawina. Pył kości smoka. Dwanaście i trzy czwarte cala. Wtopione srebro. Rączka zdobiona w walczące niedźwiedzie. Zamówiona na moje siódme urodziny. To zabawne, że już wtedy musiałem wiedzieć, jaka powinna być. Jaki sam powinienem być. To dawało do myślenia – każdy patrzył mi wówczas na ręce, choć pewnie bardziej wolałby zaglądać do głowy. Prób ustawienia mnie tak, jak chcieli było niezliczenie wiele i nie wszystkie spełzły na niczym, w końcu byłem jedynie dzieckiem, stawianie na swoim w tym wieku nigdy nie wychodziło dobrze – źle patrzono i na rozwydrzonego bachora, i na rodziców, którzy dawali wchodzić sobie na głowę. Ciągany po bankietach, zabierany na każdy Turniej Dynastii, oddawany w ręce najwybitniejszych nauczycieli etykiety, historii, podstawowej wiedzy o magii, polskiego i francuskiego, zapoznawany z historią rodu, przywilejami oraz obowiązkami wiążącymi się z noszonym nazwiskiem, trzy razy w tygodniu trenując szermierkę, nie mogłem nie przesiąknąć arystokratycznym nadęciem. Co przełożyło się w późniejszym czasie na kontakty z rodzeństwem najwidoczniej nie potrafiącym poradzić sobie z ciężarem związanym z pochodzeniem. Drobne spięcia zazwyczaj kończące się burzliwymi, nie prowadzącymi do żadnego sensownego rozwiązania dyskusjami, potrafiły nieraz na kilka tygodni psuć wszystkim krew, bo duma i upór żadnemu z nas nie pozwalały zakończyć kłótni, nie usłyszawszy wcześniej od drugiej strony przeprosin. Z czasem – choć zapewne zbyt późno – i to wyszło nam z nawyku, zastąpione wiedzą o kompromisach i dyplomatycznych rozwiązaniach problemów. To co w rodzinie, zostaje w rodzinie, szczególnie jeśli może zapobiec serii niewygodnych pytań i skandalom, które nie byłyby nikomu na rękę. Polityka rządzi się własnymi prawami. Serafima zdawała się o tym doskonale wiedzieć, obierając ścieżkę, która doprowadziła ją do mało widowiskowego końca. Ale Yuri. Yuri jeszcze wiele musi się nauczyć, nim uświadomi sobie, jak istotnym może być graczem.

Korgorusz

Talent to rzecz względna. Czas spędzony w Koldovstoretz doskonale mi to uświadomił. Każdy uczeń, z którym miałem styczność bez wątpienia był uzdolniony – każdy w zupełnie inny sposób. Każdy w pewnym momencie spisany był również na porażkę, a ta i mnie nie ominęła. Dowiedziałem się wtedy, że nazwisko nie chroni przed wszystkim, a w obliczu bogów i ich wyroków wszyscy są sobie równi. Nim udało mi się poznać postać swojego korgorusza upłynąć musiało wiele czasu; wiele musiałem mieć za sobą nieprzespanych nocy, równie dużo listów od ojca pilnie kontrolującego postępy w mojej nauce i gorzkimi słowami uświadamiającego mi, jak ich brak wpływa na postrzeganie całej naszej dynastii, ze mną na czele. Widmowy niedźwiedź pojawił się niespodziewanie, niemal zapomniałem czym miał być. Zmęczony, wściekły i coraz bardziej pozbawiony nadziei na powodzenie, ćwiczyłem by ćwiczyć, prawie dopuszczając do siebie możliwość tego, że to nie przez brak umiejętność, ale przeze mnie zwierzęca manifestacja duszy nie jest w stanie pojawić się w świecie materialnym. Dopiero później zdałem sobie sprawę z tego, jak złośliwy okazał się los, nie mogłem jednak kwestionować jego wyborów, licząc jedynie, że w późniejszym czasie forma korgorusza ulegnie zmianie. Lecz na przestrzeni kolejnych lat, gdy więcej niepowodzeń już nie kładło się na mnie cieniem, a moja pozycja zarówno wśród braci uczniowskiej, jak i na salonach umacniała się coraz bardziej, los nie zamierzał wycofywać się ze swojego żartu. Co, ostatecznie, okazało się wyjątkowo cenną nauką na przyszłość. Jak to się mówi: najciemniej jest pod latarnią, zaś arystokracja nie szczędzi sobie blichtru. To daje wiele możliwości; każdego powiesić można na nie jednym haku.

Eliksir Koszmarnych Snów

Podobno gdzieś na świecie istnieje zwierciadło ukazujące najgłębsze pragnienia osoby, która się w nim przegląda. To piękne, wzruszające – żyć marzeniami. Ale na marzeniach nie sposób zbudować niczego trwałego. To strach jest fundamentem tego świata, napędzając każdego do działania. To on kieruje wszystkim i jest architektem rzeczy wielkich. To nie marzeniami pokonano Agrafenę, lecz strachem przed tym, co jeszcze mogłaby zrobić. Nie marzenia doprowadziły do wyginięcia Romanovów, ale strach przed tym, że zechcą odpłacić za wyrządzone im krzywdy. Marzenia nie mają nic wspólnego z powstaniem Raskolników i ich śmiesznymi próbami buntu przeciw obecnej władzy – kieruje nimi strach przed zostaniem niezauważonymi, nieusłyszanymi, niedocenionymi, zaszczutymi przez tych, którzy wywalczyli sobie solidną, stabilną pozycję w nowym świecie. Nie mówię wam tego po to, byście rezygnowali z marzeń, lecz byście mieli świadomość tego, gdzie znajduje się wasz słaby punkt i jak daleko jesteście do tego, by samemu pociągać za sznurki wtedy, gdy macie na to ochotę. A to ostatnie jest niezwykle pokrzepiającą myślą po każdym ze wspólnych, rodzinnych posiłków, gdy jedynie odgłos zgrzytających po porcelanowych talerzach sztućców zdaje się rozrzedzać panującą przy stole atmosferę. Świadomość, że dodana do każdego napoju kropla Eliksiru Koszmarnych Snów przyczyni się do kolejnych niespokojnie przespanych nocy familiantów, jednocześnie umożliwiając im dostrzeżenie tego, co wydaje się być poza zasięgiem ich wzroku jest nieporównywalna z niczym innym. To jak zabawa w boga, który, doświadczywszy wszystkiego, dzieli się ze swoimi dziećmi namiastką własnych przeżyć. Nie bluźnijmy jednak, to nieodpowiednie ku temu miejsce. Do bycia bogiem nigdy nie aspirowałem, wystarczyłaby mi wiedza, że przebywając w jakimkolwiek pokoju na świecie odpowiedzią na pytanie, czy jestem w nim najpotężniejszym człowiekiem, zawsze będzie: tak. Bo bogom, tu na ziemię, rzadko chce się schodzić, co jest całkiem zrozumiałe, nikt nie ma zamiaru osobiście brudzić sobie rąk, mając okazję posłużyć się kimś innym. Jeszcze nie rozumiecie? Pomyślcie tylko. Będąc zamkniętym przez niemal pół roku w najciemniejszych zakamarkach własnego umysłu zwątpić wreszcie można w istnienie jakiejkolwiek siły wyższej poza człowiekiem, od którego decyzji zależy czy i ile zechcą utrzymać cię przy życiu. Po czymś takim ratunek nigdy nie przychodzi dostatecznie szybko. Zawsze jednak niesie odpowiedzi, które ostatecznie czynią cię człowiekiem względnie świadomym świata. I ignoranta jednocześnie, o czym już głośno się nie mówi. Ale nie wierzcie we wszystko, co słyszycie. To tylko w nieznacznej części moja bajka, a cała reszta… Każdą ideologię należy podeprzeć odpowiednimi historiami, by móc ją sprzedać. W końcu w rzeczach wielkich wystarczy chcieć.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Dimitri Aristov   Nie Wrz 11 2016, 21:48

Здравствуйте!

Och, Dimitri, przydasz nam się trochę, wiesz? W tym całym bałaganie też w końcu jest gdzieś dla miejsce dla kolejnego Aristova. Jesteś wykształcony masz duże obycie i wiedzę, nie tylko na temat świata, ale i ludzi – pracujesz przecież w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej. Może jednak powinieneś pomyśleć o tym, by zostać szpiegiem? Masz na niego niezłe zadatki.

Bonusy za kartę postaci

Po krótkim namyśle postanawiam przyznać Ci:
+ 4 punkty do wiedzy magicznej, bo na pewno posiadasz jej jeszcze więcej, niż mogłoby Ci się tylko wydawać;
+ 3 punkty do zaklęć i uroków, żebyś nie zapomniał w tym Ministerstwie Magii, jak prawidłowo powinno rzucać się zaklęcia;
+ 3 punkty do szczęścia, gdyż nie podlega wątpliwościom, że przyda Ci się jeszcze w życiu.

Otrzymujesz ode mnie samonapełniający się eliksir odmładzający w kryształowej butelce – działa na regenerację organizmu, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się oraz cudownie wpływa nie tylko na zdrowie narządów wewnętrznych, ale także na urodę. Może już starość nie będzie dla Ciebie taka straszna, co? Tylko jedna uwaga: nie przeholuj z jego używaniem, stosuj wyłącznie raz w tygodniu, inaczej efekt może być całkowicie odwrotny! Dodatkowym prezentem jest zaczarowana kura (tylko nie rób z niej rosołu!) i magiczny notes, który sam za Ciebie zapisuje Twoje myśli.

Na zakończenie

Stworzona przez Ciebie karta postaci została zaakceptowana, w związku z czym otrzymujesz na start 800 punktów fabularnych do wykorzystania w punkcie Mistrza Gry. Możesz już bez przeszkód zacząć rozgrywkę na forum, lecz przed rozpoczęciem fabularnych przygód Twojej postaci prosimy o skrupulatne uzupełnienie pól w profilu. Warto również wnikliwie zapoznać się z tematami zamieszczonymi w dziale fabularnym. W razie jakichkolwiek wątpliwości, problemów lub sugestii odnośnie rozwoju naszej magicznej społeczności, zachęcamy do kontaktowania się z administracją forum. Życzymy wielu ciekawych rozgrywek w grze i przyjemnego spędzania z nami czasu!
Powrót do góry Go down
 
Dimitri Aristov
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: