IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Koldovstoretz




 

 Domy mieszkańców

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

PisanieDomy mieszkańców   Nie Sie 21 2016, 18:26

Domy mieszkańców

Czyszki to nieduża wioska nieopodal Lwowa, która lata swojej świetności ma już za sobą. Niegdyś ta miejscowość liczyła ponad pięć tysięcy mieszkańców, gdzie znaczącą większość stanowili czarodzieje – dziś za to ludność Czyszek wynosi zaledwie czterysta osób, głównie starszych i zamieszkujących tę wieś z pokolenia na pokolenie. Drastyczny spadek ludności nastąpił na początku XX wieku, gdy część mieszkańców – w znacznej większości kobiety i dzieci – została wymordowana przez magicznych rebeliantów pochodzenia mugolskiego, rzekomo powiązanych z pierwszymi Raskolnikami. Wraz z upływem czasu wiele budynków popadło w ruinę, dlatego też dziś Czyszki składają się z zaledwie trzech przecinających się ulic, zniszczonego kościoła prawosławnego i położonego nieopodal cmentarza. Część domów stoi opuszczona, choć z zewnątrz wcale na takie nie wyglądają. Tradycją jednak jest, by podczas Dziadów, zostawiać drzwi do domów otwarte, co zapewnić ma swobodny przepływ magii i pozwolić duszom raz na dobre opuścić ziemski padół, rozstawszy się z poprzednim życiem.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Domy mieszkańców   Nie Sie 28 2016, 22:22

Guślarzowi marzły dłonie, a w krzyżach strzykało.
Nie sposób powiedzieć, od ilu lat odprawiał już ceremonię dziadów, nie sposób bowiem było również ocenić jego wiek, ukryty skrzętnie pod grubą szatą i niemal równie grubą warstwą brudu i kurzu.
Krzątał się po pokoju w ciszy, drżąc przed wypowiadaniem słów, a nie znał już słów innych, niż te wymieniane z duchami. Jest im opiekunem i opiekunem pozostanie już do końca. Był może przedtem kimś innym, lecz chyba o tym zapomniał. Nie ma miejsca w swojej starej głowie na wspomnienia nieznaczącej młodości.
Są wszak dziwy w niebie i na ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom, a jemu jednemu dano je podejrzeć. Jak intruzowi, na chwilę, przez jeden dzień w roku.
Wszędzie dookoła było cicho, a ucisk w klatce piersiowej guślarza dokuczał coraz bardziej, ledwie mógł wziąć pełen wdech. Nigdy, ani razu przez wszystkie te lata, nie ustąpił w całości, przypominając, że wciąż jest się czego bać.
Guślarz zapomniał już, jak to jest – bać się. I nie bać się jednocześnie. Uwięziony pomiędzy światem żywych i umarłych, między paraliżującym strachem a imponującym opanowaniem, nie mógł jeszcze wyjść do ludzi i do dusz.
Do tych ludzi, którzy już przychodzą, przynosząc kwiaty, pokarmy i niepokoje. Ze strachu i z tęsknoty tłoczą się wokół niego i upatrują wyjaśnienia. Są dziady, nie ma wyjaśnień. Jest tajemnica i ciągła groźba, bo śmierci nie sposób się nie bać. Nawet guślarz jeszcze tego nie umie.
Jeszcze nie gotowe. Jeszcze kądziel konopna, łuczywo i czas.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

błękitna

rusałka

18 lat

IX klasa

majętny

uczennica

Czarcie Włócznie, szukająca w Zmorach

PisanieRe: Domy mieszkańców   Pon Sie 29 2016, 14:24

Podeszwy jej sznurowanych pod kolana kozaków chrzęściły na żwirze, gdy wchodziła do wioski. Jej oddech zamieniał się w mgiełkę w chłodnym, wieczornym powietrzu. Czuła, jakby cały świat zamarł, w oczekiwaniu na dziady. Zatrzymała się i wzrokiem odprowadziła odlatującego gawrona. Strzepnęła niewidzialny kurz ze swojego futra z norek i ruszyła powoli dalej. W powietrzu było czuć chłód października i zapach jesieni. A także jakąś niepokojącą aurę. Zorana przezwyciężyła chęć zadrżenia niczym z zimna i ze spokojem ruszyła dalej. Na cmentarz.
Nie dostrzegała ani żywej duszy, choć obserwowała wszystko uważnie. Z jakiegoś powodu nie chciała, aby umknął jej choć szczegół tej magicznej scenerii. Dawno nie była świadkiem tak przejmującej ciszy. Nie potrafiła odróżnić pustych domów od zamieszkanych, z ciekawości więc co jakiś czas próbowała zajrzeć przez okno.
Dostrzegła rosnący przy drodze wrzos i zorientowała się, że nie ma niczego, co mogłaby zostawić na grobach, a przecież tak się nie godziło. Przykucnęła i zdjąwszy rękawiczki z reniferowej skóry, zaczęła delikatnie zrywać gałązki rośliny. Nawet nie wiedziała, kiedy zaczęła uśmiechać się delikatnie pod nosem. Z jakiegoś powodu ta tajemnicza aura pozwalała jej odetchnąć, odpocząć. Poprawiła swoją czapkę z lisa i wstała powoli, rozglądając się za kolejnym wrzosem.
Powrót do góry Go down
avatar


Nowosybirsk, Rosja

brudna

29 lat

zamożny

pianista i amnezjator

PisanieRe: Domy mieszkańców   Wto Sie 30 2016, 00:12

Dziady. Dziś jest ten szczególny dzień. Namiastka nadziei na to, że nareszcie idą lepsze czasy. Bo już wkrótce zrzucimy z piedestału Starszyznę, nie damy się dłużej wykorzystywać i nie pozwolimy się upodlać. Małymi krokami brniemy do pięknych ideałów, choć niektórzy głupcy nawet nie zauważają naszych posunięć. Niech pod osłoną nocy nastanie więc chaos i panika – od tego należy rozpocząć przedstawienie. Pokazać całemu magicznemu społeczeństwu, że jesteśmy wszędzie; że na ucieczkę jest już za późno. Przyjdzie czas, gdy będziemy musieli przelać szkarłatną krew niewinnych ofiar, lecz jeszcze nie teraz. Wówczas nazwiemy to śmiało rewolucją, a my będziemy jej dziećmi, Zosiu. Moja najdroższa żono. Czy pamiętasz ten okres, gdy wstąpiliśmy do Raskolników? Tak, jestem niemal przekonany, że nie umknęło ci to z pamięci. W końcu to było kilkanaście dni po tym, jak wyszłaś z więzienia – ja wówczas straciłem ojca. Wspaniałego człowieka, który miał być głosem pokolenia, prowadząc swój lud ku chwale. Ale wtedy nas przechytrzyli. Zabili go bez skrupułów w kluczowym momencie.
Wpatruję się w ciebie wzrokiem pełnym nieskończonej miłości, spokojnie trzymam twoją kruchą dłoń i czule całuję ją swoimi zmarzniętymi ustami. Jesteś przy mnie zawsze, nawet w takich chwilach jak ta. Póki śmierć nas nie rozdzieli. Rozglądam się bacznie, czy nikt nas nie widzi, po czym kulturalnie wskazuję ci ręką drogę, byś pierwsza weszła do domu. To tam spotkamy guślarza. To on jest nam dzisiaj potrzebny. Przyszliśmy tutaj w konkretnym celu – by został naszym sojusznikiem. Obdarowuję cię ostatnim już teraz uśmiechem. Przecież wszystko się uda, w tym przypadku inny scenariusz jest niemożliwy.
Wejdź, Zosiu.
Powrót do góry Go down
avatar


Perersburg, Rosja

półkrwi

28 lat

przeciętny

dziennikarz/działacz społeczny

PisanieRe: Domy mieszkańców   Nie Wrz 11 2016, 16:12

Koniec.
To co dla innych końcem, dla niektórych nowym początkiem.
Do każdego z nowych początków dochodzi się małymi krokami - na tyle niewielkimi, że nie widzi się ich stojąc z boku. Stąd zaskoczenie gdy dochodzi do momentu kulminacyjnego, do końca będącego nowym początkiem. Ludzie nie spodziewają się rewolucji, dziwi ich przewrót. A to wszystko dlatego, że nie są wystarczająco uważni.
Ile to już minęło, siedem lat? Nie liczę czasu dniami - a kolejnymi wyzwaniami. Tekstami. Zadaniami. Krokami przybliżającymi do celu. Zawodami. Pojedynczymi kreskami,
Ale dzisiejszy dzień to początek końca. Początek nowej drogi. Wejście w ciemność, wyjście z cienia.
Każdy krok jest przemyślany, każdy ruch zaplanowany, nie ma miejsca na niespodzianki. Jest spokój.
Rozglądam się, nie ma nikogo. Uśmiecham po raz ostani, ściskam twoją dłoń. I wchodzę do środka, dobry wieczór Guślarzu.
Nie poznajesz nas zapewne, ale my wiemy kim jesteś. Pomożesz nam, prawda? Z woli własnej czy nie do końca świadomie, czy w przyszłości będzie to ważne? Czy ważny jest cel, nie środki, wszystkie są dozwolone. Przed nami świetlana przyszłość - dla nas i dla naszych dzieci. Może dlatego jeszcze ich nie ma, może czekają na lepszy świat.
Dzieci rewolucji wykonują większy krok. I każdy nas dziś zobaczy, każdy zadrży.
Koniec starszyzny to nasz początek. Jestem na niego gotowa.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Domy mieszkańców   Nie Wrz 11 2016, 18:49

Są Dziady, a przed zmarłymi wszyscy równi: dzieci i starcy, kobiety i mężczyźni, bogacze i nędzarze. Wszystkich za jedno czeka to samo, a na Guślarzu nic już nie robi wrażenia – wspaniałe futra, przestraszone twarze, wygłodniałe kaleki.
Oni są tu dla niego, nie odwrotnie. A on jest dla duchów.
Coraz głośniej szemrzą mu w uszach nadchodzące prądy. Nie sposób jasno powiedzieć, czy w tym dojmującym zimnie tkwi magiczna moc, gniew zmarłych wyczekujących prób udobruchania, czy ich tęsknota za światem żywych i jego troskami.
Są Dziady. W ten jeden dzień, gdy wszyscy inni o nich zapominają, Guślarz przypomina sobie podczas rozplatania konopi. O wszystkich rzeczach, które ludzi czynią ludźmi i które odchodzą od nich wraz z ostatnim tchnieniem. O ich ambicjach, miłostkach, żalach i zazdrościach. O ich hierarchiach i okrucieństwie.
Wszystko dziś przynieśliście ze sobą, prawda? Na grobach z pokorą układacie łakocie i trunki, ale wasze ludzkie przywary wszędzie idą za wami jak cień. Wchodzą za wami do chatki i panoszą się powiewem ciepła. W głuchej ciszy Guślarz usłyszał zbliżające się kroki zanim jeszcze zaskrzypiały drzwi.
Nie wie, kim jesteście, zupełnie go to nie obchodzi. Jesteście tacy jak reszta. Dzieci, nawet te rewolucji, starzeją się i mimo zapalczywych protestów i tak kończą w piachu. Guślarz na was zaczeka, dzieci.
- Idźcie stąd. – burknął starzec niewyraźnie. Zachował spokój, ale spodziewając się kolejnych przybyszów, chwycił za powykręcany kostur. – Jeszcze nie czas.
Powrót do góry Go down
avatar


Nowosybirsk, Rosja

brudna

29 lat

zamożny

pianista i amnezjator

PisanieRe: Domy mieszkańców   Pon Wrz 12 2016, 00:32

Już czas.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, kim jesteśmy, naiwny starcze. Przyszliśmy tutaj po ciebie, byś stanął po naszej stronie w słusznej sprawie. O lepszy świat. Dobrze wiemy, że nie zrobisz tego dobrowolnie, dlatego też nie zamierzamy ci też niczego tłumaczyć, bo przecież tego nie zrozumiesz, skoro już od lat jesteś na ich usługach. Ale z naszą niewielką pomocą zmienisz swoje myślenie. Staniesz się lepszym człowiekiem, mimo że będziesz kolejnym pionkiem w grze o władzę między Starszyzną a Raskolnikami. Jednak każda wojna – choć jeszcze nieoficjalna – wymaga ofiar. Ty jesteś jedną z nich, Guślarzu. A my nie mamy czego się bać, nawet jeśli duchy i świat zmarłych są po twojej stronie.
- Pójdziemy – odpowiadam z pokorą i spokojem w głosie, porozumiewawczo spoglądając na Zorię i gwałtownie wyciągając z rękawa swoją różdżkę w jego kierunku. Zostawimy cię w spokoju, ale jeszcze nie teraz. Daj nam jeszcze moment. – Kantroltesne – wypowiadam zaklęcie, by całkowicie go obezwładnić. Nie spodziewał się przecież, że przed Dziadami wtargnie tutaj ktoś niepożądany. Był bezbronny. – Rozejrzyj się, czy nikogo nie ma – wydaję jej po chwili polecenie, podchodząc wolnym krokiem do mężczyzny, który upadł na drewnianą podłogę. Spokojnie, starcze, to nie będzie bolało. Nawet nie poczujesz, gdy usunę ci wszystkie wspomnienia i zaprogramuję na nowo wedle naszego uznania.


Ostatnio zmieniony przez Evgeniy Rachmaninov dnia Wto Wrz 13 2016, 13:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Domy mieszkańców   Pon Wrz 12 2016, 00:32

The member 'Evgeniy Rachmaninov' has done the following action : Kostki


'k6' : 6
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

błękitna

rusałka

18 lat

IX klasa

majętny

uczennica

Czarcie Włócznie, szukająca w Zmorach

PisanieRe: Domy mieszkańców   Pią Wrz 16 2016, 02:02

Gdy tak w samotności zbierała wrzosy, jak na rusałkę przystało, dwójka czarodziejów rozglądających się niespokojnie weszła do domku, który absolutnie nie wyglądał na zamieszkany. Zorana odprowadziła ich wzrokiem i wstała mimowolnie, jakby pchana jakimś niezwykłym instynktem. Były Dziady i obecność innych niespecjalnie powinna ją dziwić, a jednak - w zachowaniu tej dwójki coś jej nie pasowało. Wzbudzili w dziewczynie nagłą ciekawość.
Nie pchaj palców między drzwi - pomyślała, ale zrobiła krok w przód, zbliżając się do drewnianej chaty. Potem kolejny i kolejny. Nie było już odwrotu. Wiedziała, że to nieładnie podglądać, ale nie mogła się powstrzymać. Tajemnicza aura tego całego zdarzenia była zbyt otumaniająca, jakby nic poza tym nie istniało. Karamazova uwielbiała sekrety, a coś czuła, że właśnie może odkryć jeden. Nic, może poza zwyciężaniem, jej tak nie emocjonowało, jak perspektywa odkrycia jakiejś owianej mistycznością tajemnicy, rozwikłania skomplikowanej zagadki.
Niczym w transie, po cichutku, podkradła się do okna i stanąwszy na palcach zajrzała przez okno. W porę, by zobaczyć i usłyszeć, jak mężczyzna miota zaklęciem w staruszka. Chłonęła szczegóły jak gąbka, przyklejona do ściany domu, zbyt poruszona, by nawet odetchnąć.
Jednak gdy jeden z czarodziejów udał się w kierunku drzwi, jakby odzyskała zmysły i pochyliwszy się, czmychnęła za dom, chowając się w krzakach.
Palce Zorany zacisnęły się na jej różdżce. Obserwowała.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Domy mieszkańców   Wto Wrz 27 2016, 23:00

Wdarliście się tu jak złodzieje ze swoimi nowymi ideałami i niewyczerpaną jeszcze siłą. Znudziło się wam już czekanie, dzieci? Jeszcze do niego wrócicie, wrócicie na starość, jeśli świat wam pozwoli jej dożyć. Nigdy jeszcze nie obszedł się łaskawie z rewolucjonistami.
Długo to planowaliście? Uderzyć w momencie, kiedy wszyscy wokół odsłaniają swoje słabości, a lada moment władzę nad tą małą martwą wioską przejmą duchy? Guślarz pamięta i lepsze plany; pamięta, jak zrywy spalały się nic nie zmieniwszy w swoim pokoleniu.
Wymachiwał tylko kosturem, który już od dawna służył mu miast różdżki. Guślarz odprawia rytuały, na nic mu mały kawałek drewna. Magię z niego wyekstrahował, przełożył w starsze i wierniejsze drewno, takie, które nie kusi swoją zdobnością.
Jesteś od niego młodszy i szybszy, Evgenyi. Nic dziwnego, że ci się udało obezwładnić starca. Runął na ziemię jak kłoda, a od uderzenia o zimne, twarde podłoże zabrakło mu tchu. Jęczał przez chwilę jedynie wyciągając ku wam ręce, wygrażając pięścią. W końcu zdołał krzyknąć, ale nic ponadto. Krzyczał i rzęził potwornie ile sił w płucach, choć wiedział, wiedział tak, jak czasem starzy ludzie wiedzą rzeczy, których wiedzieć nie mają prawa, że nikt nie przyjdzie. Bo jeszcze nie czas.
Ktoś się włamał w Dziady, przerwał przygotowania. Ceremonii nie będzie. Duszyczki będą złe. Czekały na ten dzień, głodne i spragnione, zmęczone tą ziemią.
Czy jesteście gotowi, wy i ci, co pójdą za wami bez pytania, ściągać na siebie taki gniew? Nic o nim nie wiecie. Za bardzo zajmuje was własna złość, nie widzicie krzywdy, której nie można już wykrzyczeć wam w dumne twarze.
Guślarz już ochrypł i wierzgnął nogami. Nic. Nie czuł nawet własnych kończyn, jakby nagle stał się bezwolną kłodą. Nie mogąc zapanować nad ciałem, po kilku rozpaczliwych próbach dosięgnięcia kostura, splunął mężczyźnie pod nogi.
- Nie wolno. Jeszcze nie czas, a ja jestem im potrzebny. Ukarzą was.
Słuchajcie, dzieci, ostrzeżeń Guślarza. Póki czas.
Powrót do góry Go down
avatar


Perersburg, Rosja

półkrwi

28 lat

przeciętny

dziennikarz/działacz społeczny

PisanieRe: Domy mieszkańców   Pią Wrz 30 2016, 23:04

- Czas jest odpowiedni - stwierdzam pewnie, przewracając oczyma na słowa Guślarza. Nie jesteśmy już dziećmi. Byliśmy nimi zapewne jeszcze wczoraj, ale wraz z dniem dzisiejszym wchodzimy w dorosłość. Najwyższa pora.
Uśmiecham się lekko i kiwam głową, wychodząc z domostwa. Zaraz wrócę, obejdę tylko chatę dookoła, nie potrzebni nam teraz intruzi. Zagubieni uczniowie, ciekawskie oczy wkładające swoje paluszki tam gdzie trzeba. Nie teraz, nie w tym momencie, trochę cierpliwości. Już za chwilę wszystko się ujawni, będziecie wiedzieć.
Nie jesteśmy już dziećmi - choć odczuwam to dziecięce podekscytowanie. Na usta ciśnie mi się niecierpliwe - nie mogę się doczekać. Już przyszedł czas, nie ma odwrotu. Nie wierzę marnym groźbom Guślarza, nie wierzę jego ostrzeżeniom. To właśnie nieustanne słuchanie innych doprowadziło nas do impasu. Trzeba działać.
Nowe pokolenie wchodzi w dorosłość - Svetloba - mruczę pod nosem, oświetlając mroki i przeganiając cienie. Gdzie się chowasz zaginiony uczniu, czy się chowasz nieproszony obserwatorze? Pokaż się teraz, oszczędź zabawy w kotka i myszkę.
Obchodzę dom dookoła. Przeganiam mroki nocy zakamarków i krzaków. Znajduję obcego? Czy może podekscytowanie mnie oślepia, niecierpliwie chcę wrócić do męża.
Całą swoją cierpliwość wykorzystałam na lata oczekiwania. Dzisiaj chcę tylko działać, chcę tylko efekty.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Domy mieszkańców   Pią Wrz 30 2016, 23:04

The member 'Zosia Rachmaninova' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Nowosybirsk, Rosja

brudna

29 lat

zamożny

pianista i amnezjator

PisanieRe: Domy mieszkańców   Sob Paź 01 2016, 20:47

Nie wierzgaj się, Guślarzu.
To przecież nic nie da. Nie jesteś w stanie nic więcej teraz zrobić. Możesz krzyczeć, ile tylko masz sił w płucach i wołać z nadzieją o pomoc. Nikt tutaj nie przyjdzie – wszyscy są już w stodole i wyczekują twojego nadejścia. Spokojnie, starcze, zaraz do nich pójdziesz. Spóźnisz się chwileczkę, ale to nic takiego. Każdemu może się zdarzyć mała niepunktualność, nawet tobie. W końcu lata nie te, młodość uciekła ci w mgnieniu oka, a ciało wkrótce całkowicie zacznie odmawiać posłuszeństwa. Tak jak teraz. Patrzę na ciebie, trzymając różdżkę zwróconą ku tobie i kątem oka rozglądając się za Zorią. Jedno zaklęcie i po sprawie. Muszę usunąć ci pamiętać – tak jak czyniłem to z innymi ludźmi. A w tym momencie zrobisz to, co będziemy chcieli. Vamiaket. Jesteś właśnie jak tabula rasa, możemy zapisać cię od nowa.
- Nikt nas nie ukarze – odpowiadam obojętnym głosem, choć pewnie teraz nie pamiętasz, co przed chwilą mi mówiłeś. Przynajmniej nie wygadujesz już moralizatorskich bredni, których nie miałem zamiaru dłużej słuchać. Powiedz mi, kto niby wymierzy w naszym kierunku sprawiedliwość? Jakiś Bóg? A może duchy? Choć to ich święto, to zdecydowanie nie wierzę w nieskończoną potęgę istot nadprzyrodzonych. Wyciągam z kieszeni płaszcza niewielki eliksir o fioletowym kolorze, by zaraz podać go mężczyźnie. Pij, pij, staruszku, szybciej, zaraz musisz iść do stodoły. – A teraz… – szepczę spokojnym głosem do jego ucha, by wszystko dokładnie mu wytłumaczyć. To pora, abyś dokończył nasz plan.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Domy mieszkańców   Sob Paź 01 2016, 20:47

The member 'Evgeniy Rachmaninov' has done the following action : Kostki


'k6' : 4
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Domy mieszkańców   Sob Paź 01 2016, 21:22

Dzieci, dzieci. Pobłądziłyście.
Ty, Zorano. Jesteś młoda, to i nierozważna. Jak sarna tkwiąca bez ruchu w świetle reflektorów ciężarówki. Uciekaj, chociaż ty. Nie chcesz chyba wpaść w kłopoty? Uciekaj, bo już cię szukają. Padłabyś pierwszą ofiarą rewolucji, ale miałaś szczęście. Może to błękitna krew zapewnia ci immunitet od krzywdy, a może przypadek?
Zoria, jak to było? Coś poruszyło się za tobą i zmyliło? A może któraś ze zniecierpliwionych dusz przyszła po Guślarza? Nie znalazłaś nic podejrzanego, nie udało ci się zauważyć przyglądającej się z ukrycia dziewczyny. Wracaj do męża, on przecież zawsze cię potrzebuje.
A ty, Evgeniy? Nie wstyd ci tak postępować ze słabym starcem? Nie odczuwasz nagle strachu, że może się wam jednak nie powieść? No, no. Pozazdrościć siły charakteru.
Zobaczcie, spójrzcie w dół na Guślarza. To już nie jest Guślarz, to wasze narzędzie, które każdy uzna za mistrza ceremonii. Dziwaczna persona, więc nikt nie zastanowi się, dlaczego patrzy tak tępo przed siebie. Dlaczego ze spojrzenia uleciała mu cała głębia podeszłego wieku.
Patrzy gdzieś daleko ponad twoim ramieniem, ale słyszy i rozumie. Posłusznie wypija eliksir, którym go poisz. Nie ma już własnego siebie, pójdzie tam, gdzie ty mu każesz. Bierze kostur, ze stęknięciem dźwiga się na nogi. Bierze łuczywo i kądziel. Nie ma już w nim wspomnień, strachu i planów, ale została znajomość rytuału.
Wyszedł tak, jak miał wyjść na spotkanie duchów.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Domy mieszkańców   

Powrót do góry Go down
 
Domy mieszkańców
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: